SZUKAJ
 
10
GRUDNIA   2019
Zaproponuj artykuł
 

Hasłem naszym Bóg i Ojczyzna!

Data publikacji: 2019-11-13 09:00  |  Data aktualizacji: 2019-11-13 09:51:00
Hasłem naszym Bóg i Ojczyzna!
Narodowe Zjednoczenie Wojskowe - polska militarna organizacja niepodległościowa

W historii niepodległościowego i antysowieckiego podziemia na ziemiach polskich po roku 1944 szczególną rolę odegrało Narodowe Zjednoczenie Wojskowe. Była to jedyna ogólnopolska organizacja konspiracyjna o charakterze wojskowo-politycznym.

 

Zjednoczenie zostało utworzone na przełomie 1944 i 1945 roku po klęsce Powstania Warszawskiego przez zaplecza polityczne i dowództwa Narodowej Organizacji Wojskowej i Narodowych Sił Zbrojnych, które w ramach umów scaleniowych znalazły się w Armii Krajowej. NZW od początku nie miało żadnych złudzeń wobec Sowietów i utworzonej przez nich „władzy ludowej”. Chociaż Komenda Główna została rozbita aresztowaniami w marcu i kwietniu 1946, nie oznaczało to kresu działalności w terenie. Znacznie dłużej przetrwały ich Komendy Okręgowe oraz Komendy Powiatowe.


Na mapie geograficznej podziemia antykomunistycznego szczególną rolę odegrało Mazowsze północne i Białostocczyzna. To właśnie w tych dwóch regionach Polski zorganizowany opór w strukturach konspiracyjnych przeciwko Sowietom i tzw. „władzy ludowej” był najbardziej liczebny i trwał najdłużej – do pierwszej połowy lat 50. ubiegłego stulecia. Wart podkreślenia wydaje się fakt, że w niektórych częściach północnego Mazowsza i Białostocczyzny ta walka trwała dłużej aniżeli cała II wojna światowa!

 

Niezłomni


Do wiosny 1947 roku na ziemiach tych podziemie prowadziło wojnę partyzancką, w wyniku której znacząca część terytorium znajdowała się pod kontrolą „reakcyjnego podziemia” – jak nazywali ich komuniści – spod znaku WIN i NZW. Zimowo-wiosenna amnestia 1947 roku nie oznaczała kresu oporu. Nadal w zorganizowanych strukturach w postaci Komend Okręgowych i Komend Powiatów walkę kontynuowało Narodowe Zjednoczenie Wojskowe. Pomimo strat, oddziały i patrole partyzanckie do końca lat 40. uzupełniały stany osobowe, wcielając ochotników z tzw. „siatki” – niezdekonspirowanego zaplecza organizacji.

Komenda Okręgowa NZW na Mazowszu północnym (krypt. „Mazowsze”, „XVI”, Orzeł”, „Tęcza”) przetrwała do sierpnia 1949 roku. Ostatnie ponadlokalne dowództwo (Komenda Powiatu „Wisła”), obejmujące swoim zasięgiem kilka powiatów na północy Mazowsza, zakończyło swój żywot wraz ze śmiercią na polu walki 13 kwietnia 1951 roku st. sierżanta „Roja” – Mieczysława Dziemieszkiewicza.


Podobnie było w przypadku Białostocczyzny. Ostatni Komendant Okręgu ppor. „Bąk” – Kazimierz Żebrowski zginął tragiczną śmiercią 3 grudnia 1949 roku. Nieco dłużej utrzymały się resztki Komend Powiatowych: do sierpnia 1951 roku Komenda Powiatowa o kryptonimie „Noc–Tatry” (Ostrów Mazowiecka–Pułtusk) oraz KP „Mazur” (Wysokie Mazowieckie) do marca 1952 roku. Ostatni Komendant Powiatowy NZW z Białostocczyzny ppor. „Kochanowski” – Zachariasz Tarnowski ujawnił się wraz ze swym zastępcą dopiero 12 września 1956 roku w Prokuraturze Generalnej PRL w Warszawie!


Ostatnie strzały w walkach partyzanckich padły na początku września 1953 roku w Krynicach-Jarkach w białostockim i 11 listopada 1953 roku w Dudach Puszczańskich, gdzie w zaciętej walce zginął ostatni trzyosobowy patrol północnomazowieckiej partyzantki NZW. Pojedynczy żołnierze Mazowsza i Podlasia ukrywali się jeszcze przez kilka lat. Ujawniali się w 1956 i w latach następnych… Ostatni z nich, „Orzech”− Romuald Korwek oddał broń dopiero w 1961 roku.

 

Wierni Bogu i Ojczyźnie


Wbrew wieloletnim kłamstwom komunistycznej propagandy, ponad 90 proc. uczestników antykomunistycznej konspiracji i partyzantki Białostocczyzny i północnego Mazowsza stanowili mieszkańcy wsi i małych miasteczek o zróżnicowanym statusie materialnym. Ten geograficzno-historyczny obszar Polski w znacznej mierze od stuleci zamieszkany był przez drobną szlachtę nazywaną „szaraczkową” lub „zaściankową”. Była to ludność głęboko patriotyczna, przywiązana do wiary, tradycji i własności, kultywująca pamięć o przodkach walczących w powstaniach narodowych czy też wojnie 1920 roku. Chociaż sami uprawiali ziemię i prowadzili gospodarstwa, od wieków zawsze stawali w pierwszych szeregach w przypadku zagrożenia zewnętrznego czy też insurekcyjnej „potrzeby”.


Nie sposób zrozumieć fenomenu antykomunistycznego podziemia na tych terenach w oderwaniu od tych faktów. Wiara, modlitwy i pobożność były czymś codziennym i powszechnym wśród ludności tych regionów w tamtym okresie. Zamiast Dzień dobry, witano się słowami: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus lub Szczęść Boże. Podczas pożegnania wymawiano: Z Bogiem lub Z Panem Bogiem. Starsi wiekiem mieszkańcy Podlasia i północy Mazowsza pielęgnują ten zwyczaj do dnia dzisiejszego, o czym autor nieraz przekonał się osobiście.


Robert Radzik



Tekst jest fragmentem artykułu, który w całości został opublikowany w 71. numerze magazynu "Polonia Christiana".