SZUKAJ
 
22
SIERPNIA   2019
Zaproponuj artykuł
 

Katolickie problemy z wolnym rynkiem

Data publikacji: 2019-07-24 18:00  |  Data aktualizacji: 2019-07-24 14:18:00
Katolickie problemy z wolnym rynkiem

Dwa razy mniej katolików posiada jakiekolwiek akcje lub surowce w stosunku do osób innych wyznań. Jeszcze niższy jest odsetek wyznawców Chrystusa i zarazem wiernych Kościoła, którzy mają aktywne jakiekolwiek konto maklerskie. Katolicy mają możliwości bogacenia się na wolnym rynku, ale z nich nie korzystają.

 

Wprawdzie gigantyczna biurokracja i socjalistyczne reformy ostatnich dwóch dekad nakazują z dystansem spoglądać na gospodarkę Unii Europejskiej (w USA jest niewiele lepiej), ale jednak nikt jeszcze nie zamachnął się na fundament naszej cywilizacji, jakim jest giełda i szeroko pojęty rynek inwestycji. Funkcjonują one w regulowanym otoczeniu, ale dają szanse na osiąganie niemałych zysków. Dlaczego zatem nie korzystają z nich tak często jakby mogli katolicy?

 

Pośród różnych wyznań, członkowie Kościoła Katolickiego są tą grupą, która ma jeden z najwyższych odsetków osób deklarujących posiadanie oszczędności. Mają także nieco niższe przeciętne zadłużenie w gospodarstwie domowym w stosunku do anglikanów, baptystów, a nawet prawosławnych. Mimo tego, indagowani o swoje preferencje inwestycyjne, katolicy najczęściej wskazują na instrumenty niskiej stopy zwrotu, takie jak lokaty oraz konta oszczędnościowe.


Tymczasem, jak pokazują suche dane, pomimo kryzysu finansowego z lat 2008-2009, polski indeks WIG przyniósł w ciągu 2 dekad 320% zysku, co daje średni roczny wzrost na poziomie 16%. Oczywiście, giełda w klasycznym wydaniu to niemałe ryzyko i wyzwanie dla ludzkiej psychiki, ale już dużo bezpieczniejsze fundusze lokujące środki w obligacje korporacyjne potrafią wypracować 5-6% zysku rocznie, przy niewielkich kosztach operacyjnych.

 

Można zatem inwestować krótko i średniookresowo, zarabiając dużo więcej niż na lokatach. Ile osób o tym wie, a ile osób usłyszało o tym gdziekolwiek w świecie katolicyzmu – oto korelacja, która wiele mówi o zaniedbaniach pasterzy kościoła w zakresie edukacji ekonomicznej.